Transformacja społeczno-gospodarcza, szczególnie w ośrodkach silnie związanych z tradycyjnymi dziedzinami przemysłu, w wielu przypadkach skutkowała degradacją w warstwie społecznej, ekonomicznej i przestrzennej. Dlatego miasta podejmują działania, aby zapobiec pogarszającej się sytuacji i zmienić wizerunek dzielnicy czy miasta. Dla wielu samorządów rewitalizacja stała się zadaniem priorytetowym. Jest także długofalowym wyzwaniem stojącym przed Katowicami.

 

Lokalny Program Rewitalizacji (LPR) Miasta Katowice na lata 2016–2022 jest dokumentem służącym kompleksowej rewitalizacji obszarów zdegradowanych. Zawiera pogłębioną diagnozę stanu miasta, cele i kierunki rewitalizacji, definiuje system wdrażania, monitoringu, aktualizacji oraz mechanizmy włączenia mieszkańców. Głównym celem działań rewitalizacyjnych jest całkowita odnowa miasta i ożywienie społeczno-gospodarcze Katowic, które ma zapewnić poprawę jakości życia i umożliwić dalszy rozwój miasta.

 

W programie wyznaczony został obszar rewitalizacji składający się z 6 podobszarów miejskich w ramach jednostek pomocniczych: Śródmieście, Zawodzie, Załęże, Bogucice, Szopienice-Burowiec, Janów-Nikiszowiec i 5 podobszarów występowania problemów przestrzennych w jednostkach pomocniczych: Zawodzie, Załęże, Dąb, Wełnowiec-Józefowiec oraz Szopienice-Burowiec. Katowicka rewitalizacja obejmie 1 386,90 ha, czyli 8,42 proc. powierzchni miasta i dotyczyć będzie 70 046 osób, czyli 24,22 proc. ludności zamieszkałej w Katowicach.

Na całokształt działań rewitalizacyjnych poza projektami podstawowymi składają się tzw. projekty pozostałe, m.in. działania z zakresu rynku pracy, gospodarki, bezpieczeństwa publicznego, pomocy społecznej, działania horyzontalne wynikające z programów adresowanych do osób lub grup zagrożonych wykluczeniem społecznym oraz tzw. przedsięwzięcia „oddolne” realizowane w ramach działalności fundacji czy organizacji pozarządowych.

 

 

 

Katowicka rewitalizacja trwa od lat

 

Pierwsze działania mające poprawić sytuację w Katowicach podjęto w 2005 roku, kiedy przyjęty został pierwszy Program Rewitalizacji Miasta Katowice obejmujący obszar Centrum oraz Giszowiec-Nikiszowiec. Prowadzone działania rewitalizacyjne koncentrowały się w zdecydowanej większości na zadaniach o charakterze infrastrukturalnym realizowanych w obszarach wyznaczonych do rewitalizacji. Były one uzupełnione przez zadania prowadzone przez Powiatowy Urząd Pracy oraz Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. Skumulowana wartość wydatków majątkowych na realizację wieloletnich miejskich zadań inwestycyjnych do końca 2014 roku wyniosła ponad 1,6 mld zł. Dodatkowo instytucje zewnętrzne zrealizowały w obszarach kryzysowych szereg przedsięwzięć, zwłaszcza z zakresu mieszkalnictwa. Z kolei włączenie społeczności lokalnej w proces rewitalizacji ma pomóc w diagnozowaniu problemów oraz planowaniu działań naprawczych, co w Katowicach zapewniono poprzez organizację serii spotkań w obszarach zdegradowanych.

 

 

 

Nikiszowiec – wzorcowa rewitalizacja

 

Nikiszowiec to znajdujące się na wschodzie Katowic osiedle robotnicze wybudowane w latach 1908–1918 dla górników pobliskiej kopalni Giesche (od 1954 – Wieczorek), tuż obok szybu Nickisch, od którego wzięło swoją nazwę. Osiedle jest tzw. kolonią – wyraźnie ograniczoną przestrzennie jednostką urbanistyczną, złożoną z dziewięciu różnej wielkości bloków-kwartałów przeznaczonych dla około trzech tysięcy mieszkańców.

 

Do połowy lat 90. XX wieku kopalnia zapewniała odpowiednią infrastrukturę i usługi, opiekę zdrowotną, edukację. Finansowała też dom kultury i klub sportowy. W 1993 roku rozpoczęły się kłopoty osiedla mieszkaniowego. Kopalnia, która sama przeżywała problemy finansowe, przestała finansować je. W 1997 roku zlikwidowano nierentowny klub sportowy Górnik Janów i zamknięto dom kultury, zwiększyło się bezrobocie. Stopniowo Nikiszowiec – przez swoją odrębność i biedę – tracił na znaczeniu. Efektem było postępujące wykluczenie, najpierw społeczno-ekonomiczne, wkrótce też polityczne, związane z brakiem inwestycji i działań społeczno-kulturalnych.

 

Po likwidacji domu kultury jedyną placówką kulturalną dzielnicy było niewielkie muzeum społeczne, zwane Galerią Magiel, które ze względu na słabą promocję, niską aktywność i zły stan techniczny siedziby zostało zamknięte w 2005 roku. Cztery lata później miasto przekazało ten, przejęty wcześniej od kopalni, budynek na oddział Muzeum Historii Katowic. Rewitalizacja przyszłej filii muzeum była finansowana ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego (EFRR) i budżetu miasta. Wymieniono stolarkę okienną, przeprowadzono renowację elewacji, wybudowano drugą klatkę schodową, pion windowy z myślą o niepełnosprawnych, poprowadzono nowe instalacje. Otwarty w tym miejscu Dział Etnologii Miasta prezentuje dziś m.in. prace malarzy z Grupy Janowskiej, można tu też obejrzeć wyposażenie dawnej pralni czy typowego mieszkania robotniczego.

 

Uzupełnieniem kluczowych projektów wspierających rozwój społeczny mieszkańców Nikiszowca były różnego rodzaju inwestycje w infrastrukturę techniczną (wodnościekową, ciepłowniczą, elektryczną), a także przedsięwzięcia podnoszące atrakcyjność przestrzeni publicznej (przebudowa układu infrastruktury drogowej, renowacja nawierzchni drogowej, placów i chodników). Na terenie dzielnicy zamontowano także monitoring wizyjny.

 

 

 

Integracja społeczna

 

Początkowo, niezależnie od LPR, działania społeczne podjął Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej (MOPS). W 2008 roku uruchomił Program Centrum Aktywności Lokalnej w Nikiszowcu (PCAL). Od 2012 roku program, którego celem jest zwiększenie integracji społecznej i aktywności lokalnej, realizowany jest przez Stowarzyszenie „Fabryka Inicjatyw Lokalnych” w partnerstwie z MOPS. W ramach programu od 2008 roku w Nikiszowcu organizowany jest Jarmark, który w ostatnich latach stał się ponadlokalną, dwudniową imprezą, która przyciąga około 10 tys. osób. To udany przykład współpracy instytucji samorządowych i przedstawicieli biznesu. Co roku jest inny temat przewodni, na przykład promocja lokalnego rękodzieła, nowo powstałej spółdzielni socjalnej „Rybka”, zbiórka pieniędzy na zakup roślin do ozdoby dzielnicy. Co ważne, zaangażowanie mieszkańców przy organizacji imprezy stało się katalizatorem dalszych działań prospołecznych.

 

Duże znaczenie dla lokalnej społeczności ma też Europejski Dzień Sąsiada, kameralna impreza o rodzinnym charakterze. Mieszkańcy do wspólnego biesiadowania zapraszają znajomych i sąsiadów. To „wędrujące” święto, organizowane co roku w innym kwartale, pokazuje, jak można się kulturalnie bawić i poznawać, uczy odpowiedzialności za otaczającą przestrzeń.

 

Szczególnym miejscem na mapie tej dzielnicy jest Centrum Zimbardo – miejsce spotkań młodych ludzi, w którym mogą rozwijać swoje zdolności, spotykać się rówieśnikami, poznawać ciekawych ludzi. Idea jego powstania narodziła się w grudniu 2012 roku, gdy prof. Philip Zimbardo, światowej sławy psycholog, przyjechał do Katowic na zaproszenie Wydziału Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu Śląskiego, a podczas wizyty w Nikiszowcu zainteresował się sytuacją tamtejszej młodzieży. Postanowił wówczas wesprzeć starania lokalnych społeczników o utworzenie miejsca spotkań dla młodych katowiczan. Centrum jego imienia otwarto w kwietniu 2014 roku.

 

Osiedle Nikiszowiec, które powstało przy kopalni, było z nią silnie związane przez niemal 100 lat. Powiązanie z zakładem pracy, które zapewniało mieszkańcom dostatek i bezpieczeństwo, stało się źródłem problemów na początku lat 90., gdy nastąpiła restrukturyzacja kopalni. Główną przesłanką do programu rewitalizacji nie była degradacja urbanistyczna, ale bezradność i brak samodzielności społeczności lokalnej.

 

Doświadczenia Nikszowca pokazują, że kluczem do skutecznej rewitalizacji jest realizacja projektów inicjujących i wspierających różnorodną aktywność lokalną. Bardzo poważnym ograniczeniem dla obszarów silnie powiązanych dużymi zakładami pracy jest bierność mieszkańców, niska przedsiębiorczość, ograniczona dbałość o dobro wspólne, niechęć do współdziałania. Dla kompleksowego wsparcia rozwoju i przemian społecznych niezbędne jest realizowanie kilku projektów, w tym wypadku stworzenie punktu doradczego, wsparcie rozwoju młodzieży, otwarcie ośrodka kulturalnego wzmacniającego budowę lokalnej tożsamości, organizacja imprez dla budowania więzi społecznych i promocji dzielnicy. Nikiszowiec, uznany w 2011 roku za Pomnik Historii, to część Katowic, a więc stolicy regionu i jednego z najbogatszych i najszybciej rozwijających się górnośląskich miast, a także wizytówka miasta i Śląska – modelowy przykład osiedla robotniczego, zaprojektowanego na początku XX wieku w niezwykle innowacyjny sposób, który dzięki udanemu programowi rewitalizacji znów stał się ważnym miejscem na mapie miasta i regionu.

 

Autor: Justyna Kamińska

Artykuł ukazał się w numerze 9/2016 „Wspólnoty Mieszkaniowej”

 

Opublikowano w kategorii : Zarządzanie w praktyce

Pomagamy wspólnotom pozyskiwać dotacje na kompleksowe remonty budynków – mówi Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi.

 

W Łodzi trwa prywatyzacja zasobów lokalowych, miasto pozbywa się udziałów we wspólnotach. Dlaczego?

Uważam, że podmioty prywatne najlepiej zarządzają majątkiem. Ale prywatyzacja dotyczy tylko kamienic w dobrym stanie. Przed uruchomieniem procedury sprawdzamy stan nieruchomości, jeżeli nie jest zadowalający, to prywatyzację wykluczamy, bo ludzie, którzy wykupiliby tam mieszkania za kilka procent ich wartości, nie mieliby pieniędzy na remonty i modernizacje. Jeżeli do tego budynek jest zabytkowy, to koszty inwestycji byłyby absolutnie poza zasięgiem mieszkańców. Prywatyzujemy tylko nieruchomości pozwalające prywatnym właścicielom na dobre administrowanie nimi.

 

Ale remont kamienicy, w której miasto ma np. połowę udziałów, też bywa trudny, bo właścicieli mieszkań tworzących wspólnotę często nie stać na wyłożenie pieniędzy proporcjonalnych do ich udziałów.

Dlatego uruchomiliśmy długofalowy program współpracy ze wspólnotami. Do wieloletniej prognozy finansowej wpisaliśmy środki na partycypację miasta w remontach kamienic wspólnotowych. To aż 75 mln zł. Te pieniądze dają wspólnotom szansę na zaciągnięcie kredytów, bo stają się wiarygodnym partnerem dla banków. Oczywiście wspólnoty muszą znaleźć środki na spłatę części zobowiązań przez prywatnych właścicieli, a więc muszą podwyższyć składki na fundusz remontowy.

 

Jak bardzo?

W wielu wspólnotach mieszkańcy płacą zaledwie po 2 zł za metr kwadratowy miesięcznie, a według naszych szacunków realna wysokość składki to 4–5 zł. Do takich podwyżek staramy się przekonać wspólnoty, w niektórych udaje się podnieść stawkę nawet do 10 zł. Zmiana jest dotkliwa, ale na szczęście coraz więcej osób uświadamia sobie, że bez remontów realna wartość nieruchomości spada, a kamienicom grozi nawet katastrofa budowlana.

 

Mimo wszystko przekonanie ludzi do takiego samoopodatkowania jest trudne.

Dlatego organizujemy spotkania z członkami wspólnot. Z pomocą Administracji Zasobów Komunalnych analizujemy sytuację poszczególnych kamienic. Przedstawiamy mieszkańcom wyniki tej analizy, sugerujemy, co wymaga remontu, jakie będą koszty, jak przebiegałyby prace, i oczywiście jakich nakładów finansowych to wymaga. Ale w skrajnych wypadkach nie wykluczamy drogi sądowej. Jeżeli wspólnota kategorycznie odmawia działań proinwestycyjnych, możemy pozwać ją, podnosząc zarzut braku troski o mienie, a tym samym działanie na szkodę współwłaściciela nieruchomości, czyli miasta. Jeżeli budynek jest cenny, np. widnieje w rejestrze zabytków, możemy też wywłaszczyć właścicieli, aby odzyskać prawo do dysponowania całą nieruchomością. Wolimy jednak na drodze ugody zaproponować właścicielom zamianę mieszkań na lokale w blokach. Cel tych wszystkich jest jeden: rozpoczęcie prac modernizacyjnych i remontowych. I nie chodzi tylko o odnowienie elewacji, ale o kompleksowe działania podnoszące jakość życia mieszkańców i stan techniczny budynków.

 

Mówimy cały czas o wspólnotach, w których miasto ma udziały. Ale czy można nakłonić do remontów wspólnoty całkowicie prywatne?

Przede wszystkim można pomóc im w pozyskiwaniu środków na inwestycje. Podczas prac nad ustawą o rewitalizacji udało nam się przekonać rząd do wpisania wspólnot mieszkaniowych do grupy beneficjentów środków unijnych. Więc będą one mogły korzystać pieniędzy w obecnej perspektywie unijnej. Niezależnie od tego, czy miasto ma w danej wspólnocie udziały, czy nie, może ona otrzymać dotację. W urzędzie miasta powołaliśmy zespół, którego zadaniem jest wspomaganie wspólnot w staraniach o środki zewnętrzne, łącznie z pomaganiem w pisaniu wniosków i zgromadzeniu niezbędnej dokumentacji.

 

Jak pomoc wygląda w praktyce?

Urzędnicy przedstawiają zainteresowanej wspólnocie wszystkie możliwości pozyskania środków, zarówno z Unii na rewitalizację, jak i z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska na termomodernizację. Pomagają przygotować wnioski, podpowiadają, jakie dokumenty zgromadzić, w jakim trybie się to odbywa. Są w stanie poprowadzić wspólnotę za rękę od początku do końca. Oferują całościowe wsparcie merytoryczne. Pomagają nawet uregulować sprawy własnościowe. Kiedyś w Łodzi lokale mieszkaniowe sprzedawane były po obrysie budynku, a podwórko typu studnia pozostawało miejskie. To rodzi wiele praktycznych problemów, bo gdy wspólnota chce postawić jakiekolwiek rusztowanie, musi wejść na miejski grunt, co jest obwarowane wieloma obowiązkami. Miasto może sprzedać wspólnocie podwórko za symboliczną kwotę, ale trzeba wtedy spowodować, że u notariusza pojawią się w tym samym czasie wszyscy właściciele nieruchomości, żeby podpisać akt notarialny i na nowo podzielić udziały w gruncie. Dlatego żeby ułatwić wspólnotom działania, przekazujemy im tereny wokół budynków oraz podwórka w nieodpłatne użytkowanie. Generalnie robimy wszystko, aby wspólnoty mogły zostać beneficjentami środków zewnętrznych.

 

Na jak duże dopłaty mogą liczyć?

Do 85 proc. kosztów kwalifikowanych. To naprawdę bardzo duże środki na kompleksowe remonty, obejmujące wymianę infrastruktury, źródeł ciepła, stolarki okiennej, dachu, remont klatek schodowych i oczywiście elewacji.

 

Korzyści dla wspólnot z takiej współpracy z miastem są oczywiste. Ale jakie są pozytywy dla miasta? Wielu prezydentów i burmistrzów jest zdania, że nie powinni angażować się w remonty budynków niebędących w zasobach komunalnych.

Miasto to ludzie, a więc powinniśmy zapewniać im jak najlepszy komfort życia niezależnie od tego, czy mieszkają w lokalach komunalnych, we wspólnotach czy w spółdzielniach mieszkaniowych. Po objęciu urzędu prezydenta zaczęłam spotykać się z przedsiębiorcami, pytałam dlaczego nie chcą inwestować w mieście, tylko przyjeżdżają, oglądają i wyjeżdżają. Odpowiedzi miały wspólny mianownik: co z tego, że w Łodzi jest dostęp do kadry, tanie grunty, skoro brakuje ładnej przestrzeni do życia. Inwestor po wybudowaniu fabryki ściąga kadrę zarządzającą, menedżerowie muszą tutaj zamieszkać i żyć. Oczekują nie tylko bogatej oferty kulturalnej i sportowej, dróg rowerowych, ale i estetycznego otoczenia. Nie chcą posyłać dzieci do szkół otoczonych zrujnowanymi kamienicami. A więc działania miasta muszą być ukierunkowane na podnoszenie estetyki. Nie może być tak, że obok pięknie odremontowanej kamienicy miejskiej stoi budynek wspólnotowy, z którego płatami odpada tynk. Skoro więc prawo zabrania nam wprost finansować całościowe remonty prywatnych kamienic, powinniśmy wychodzić z ofertą pomocy wspólnotom w planowaniu i realizacji inwestycji.

 

Czyli wspólna walka o poprawę wizerunku miasta?

Tak, bo znaczącym elementem wizerunku jest jakość budynków. Podam ciekawy przykład. Kilka lat temu mieliśmy kłopoty z pozyskaniem deweloperów. Tłumaczyli: nie zbudujemy mieszkań w Łodzi, bo nikt nie kupi lokalu, z którego okna rozciąga się widok na ruiny i śmieci. Dziś mamy w mieście aż 130 inwestycji deweloperskich, z tego gros w centrum. Problemem zaczyna być tutaj znalezienie nowego miejsca do zabudowy. Bardzo mnie cieszy zmiana mentalności członków wspólnot mieszkaniowych. Widzą, że podwyższanie składek remontowych ma sens, że w konsekwencji przekłada się to na skokową poprawę jakości życia. A my zachęceni dobrą atmosferą współpracy już przygotowujemy kolejne programy, na przykład pomocy wspólnotom w podłączaniu budynków do miejskiego ciepła i likwidacji pieców węglowych.

 

Rozmawiał Sławomir Bukowski

Wywiad ukazał się w numerze 5/2016

Opublikowano w kategorii : Wydarzenia

Zapisz sie do newslettera