Dyżury redakcyjne
W środy w godz. 16.30-18.00 nasi eksperci udzielają przez telefon bezpłatnych porad związanych z zarządzaniem nieruchomościami.
W maju dyżurują:
9 i 23.05. – Jerzy Lubomirski,
16.05. – Waldemar Wasik,
30.05. – Michał Czapliński.
Tel. (22) 628 77 68
Pytanie do eksperta
|
Odpowiedź na Państwa pytanie zostanie umieszczona na łamach miesięcznika. |
Forum
| Spokojnie, nie pali się |
|
Kolejną redakcyjną debatę poświęciliśmy bezpieczeństwu przeciwpożarowemu nieruchomości mieszkaniowych. Swoimi doświadczeniami podzielili się z nami Zastępca Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Piasecznie, bryg. Mirosław Bosiek oraz kierownik Zespołu Laboratoriów Sygnalizacji Alarmu Pożaru i Automatyki Pożarniczej Centrum Naukowo-Badawczego Ochrony Przeciwpożarowej – Państwowego Instytutu Badawczego Paweł Stępień oraz specjalista z tego laboratorium, Tomasz Popielarczyk. Tomasz Cudowski: – Jak powinna brzmieć robocza teza naszego spotkania: inwestowanie w zabezpieczenia przeciwpożarowe jest w budynkach mieszkaniowych coraz bardziej powszechne, czy też wręcz przeciwnie – jak zwykle są ważniejsze potrzeby? M. Bosiek: – Wraz ze wzrostem wiedzy o nieruchomościach poprawia się stan świadomości na temat bezpieczeństwa – zarówno w przypadku indywidualnych mieszkańców, którzy są odpowiedzialni za swoje lokale, jak i wspólnot czy zarządców, którzy mają obowiązek dbać także o dobro wspólne. Są tego konkretne dowody – rośnie choćby sprzedaż urządzeń i systemów zabezpieczających przed pożarem, także indywidualnych czujek montowanych samodzielnie przez mieszkańców. Tendencja ta uwidacznia się także w tym, że zwiększył się udział wyjazdów do pożarów po alarmie wywołanym właśnie przez takie urządzenia. Czujki indywidualne, czyli autonomiczne, mają własne, bateryjne zasilanie i dzięki nim można zabezpieczyć kilkudziesięciometrową powierzchnię mieszkania lub domu samodzielnie w bardzo prosty sposób, a wtedy właściciele takiego lokalu mogą spać spokojniej. T. Popielarczyk: – Warto dodać, że instalacja tych czujek w mieszkaniach nie jest obowiązkowa, nie wymagają tego żadne przepisy, a mimo to popularność tych urządzeń rośnie. To też wiele mówi o świadomości społecznej w kontekście istniejących zagrożeń. P. Stępień: – Zwiększyła się świadomość, ale i technika przez ostatnie lata znacznie poszła do przodu. Urządzenia są coraz bardziej kompaktowe, prostsze w obsłudze i tańsze. Zaryzykuję stwierdzenie, iż obecnie każdego stać na certyfikowane urządzenie zabezpieczające przed pożarem. T. Cudowski: – Ale indywidualne zabezpieczenie ma zasadniczą wadę – działa tylko we współpracy z czynnikiem ludzkim, który bywa zawodny. Ponadto zainstalowanie czujki autonomicznej może dawać złudne wrażenie bezpieczeństwa i stanowić swoiste usprawiedliwienie braku zdrowego rozsądku. P. Stępień: – Oczywiście, gdy lokatora nie ma w domu, urządzenie autonomiczne nie powiadomi nikogo o zdarzeniu. Nawet sygnał o głośności 98 decybeli może nie przedrzeć się przez kilkoro drzwi. Znacznie droższe, ale i pewniejsze są rozwiązania systemowe, które mają niezależne zasilanie i są podłączone do centrali alarmowej firmy ochroniarskiej czy recepcji. To właśnie jest pole do popisu dla zarządcy czy zarządu wspólnoty. T. Cudowski: – O właśnie, do tej pory mówiliśmy o zabezpieczeniach indywidualnych lokali, leżących w gestii pojedynczych właścicieli (notabene – z punktu widzenia zarządcy również istotnych, bo zwiększających bezpieczeństwo całej nieruchomości), ale przejdźmy od szczegółu do ogółu: od czego powinna zacząć wspólnota, która chce zainstalować u siebie system zabezpieczenia przeciwpożarowego? T. Popielarczyk: – Warto zacząć od tego, że w niektórych nieruchomościach instalacja takich systemów jest obowiązkowa. Są one wymienione w rozporządzeniu ministra spraw wewnętrznych i administracji w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków, innych obiektów budowlanych i terenów. Są to zazwyczaj duże obiekty – budynki zamieszkania zbiorowego, w których przewidywany okres pobytu tych samych osób przekracza 3 doby, o liczbie miejsc noclegowych powyżej 200 oraz pozostałe budynki zamieszkania zbiorowego o liczbie miejsc noclegowych powyżej 50. A jeśli instalacja nie jest obligatoryjna, to – jak zwykle w takich sytuacjach – zacząć należy od projektu. Najlepiej to robić w porozumieniu ze strażą pożarną, więc może pan Mirosław coś doda… M. Bosiek: – Oczywiście, każda komenda powiatowa czy miejska (a dokładniej wydział kontrolno-rozpoznawczy) może na prośbę wnioskodawcy przeprowadzić wizję lokalną i udzielić wskazówek oraz porad, jak opracować taki projekt. Dodam też, że dobrym momentem na taką inwestycję jest remont budynku, gdy za jednym zamachem – przy okazji np. kucia ścian czy montażu korytek na przewody – można także wyposażyć budynek w instalację przeciwpożarową. T. Popielarczyk: – Sam projekt może wykonać każdy, także właściciel czy zarządca budynku, jednak dokument powinien zostać uzgodniony z rzeczoznawcą ds. zabezpieczeń przeciwpożarowych i przez niego zaakceptowany. Na etapie projektowania następuje dobór urządzeń – choćby typ czujek i centrali – po czym można już przystępować do montażu. Oczywiście uzgodnienia muszą także zostać dokonane z lokalną komendą straży pożarnej, bo wtedy powiadomienie o zagrożeniu odbywa się już bez udziału człowieka. P. Stępień: – Jeśli chodzi o zakup urządzeń, to warto się zastanowić, czy faktycznie potrzebujemy supernowoczesnego i rozbudowanego systemu, który będzie sporo kosztował, a my będziemy wykorzystywać tylko ułamek jego możliwości. Wybór na rynku jest ogromny, mamy w Polsce sporo przedstawicielstw zagranicznych koncernów o dużym doświadczeniu w tej branży, które oferują także fachowe doradztwo. System, który wybierzemy, powinien być optymalny, czyli – mówiąc potocznie – „skrojony na miarę”. T. Popielarczyk: – I nie zawsze droższy produkt jest lepszy. Warto dodać, że jeśli dwa systemy różnych producentów różnią się ceną, ale oba po przebadaniu (np. w naszym laboratorium) uzyskały certyfikat zgodności z daną normą wyrobu, to oba systemy – i ten tańszy, i droższy – mają te same funkcje wymagane przez normę. Oczywiście należy porównać także warunki serwisu i gwarancji. P. Stępień: – Zdecydowanie większym kłopotem w istniejących budynkach jest na pewno rozprowadzenie instalacji czujek. Jeśli w budynku nie ma szacht, trzeba poprowadzić sieć po ścianach klatek schodowych, a także doprowadzić ją do mieszkań, co rodzi nie tylko problemy praktyczne, ale i estetyczne. T. Cudowski: – Kolejne pajęczyny z kabli na klatce? Mieszkańcy nie będą zachwyceni. Czy od XXI wieku nie można wymagać trochę więcej? T. Popielarczyk: – Coraz większą popularnością cieszą się czujki bezprzewodowe. Nie trzeba wtedy wiercić otworów w ścianach i przeciągać kabli. Czujka powinna zostać zamontowana w każdym pomieszczeniu, więc wymagałoby to rozprowadzenia instalacji wewnątrz lokalu. M. Bosiek: – Czujki izotopowe dymu potrafią wykryć zagrożenie jeszcze niezauważalne dla człowieka. Znam przypadek alarmu wywołanego przez pozostawiony na gazie czajnik, z którego wygotowała się woda. Zanim naczynie zdążyło się niebezpiecznie rozgrzać, czujka zareagowała na substancje wydzielane przez rozgrzaną emalię i podniosła alarm. T. Popielarczyk: – Coraz doskonalsze są centrale, czyli mózgi systemów. To tak naprawdę zaawansowane komputery, do których przyłączone są dedykowane czujki, umożliwiające dokładne i natychmiastowe określenie miejsca oraz rodzaju pożaru. Modne są także multidetektory, czyli czujki, które potrafią wykryć jednocześnie kilka objawów pożaru, np. wzrost temperatury i pojawienie się zadymienia. Taka konstrukcja nie tylko podnosi bezpieczeństwo, ale i zmniejsza ryzyko fałszywego alarmu. P. Stępień: – Przy okazji – częstym powodem fałszywego alarmu jest zbicie szybki w ręcznym ostrzegaczu pożarowym. Powoduje to, że natychmiast na miejsce wyjeżdża straż pożarna, więc skutki głupiego dowcipu są w tym przypadku szczególnie dotkliwe. Aktom wandalizmu zapobiega wdrażany właśnie pomysł, by przy każdym takim przycisku montować kamerę, która zrobi zdjęcie osobie uruchamiającej alarm i prześle je do centrali alarmowej, wskutek czego pozbawi anonimowości ewentualnych kawalarzy. T. Cudowski: – A co nowego, jeśli chodzi o przepisy? Mamy od tego roku znowelizowany kodeks wykroczeń, który rozszerza uprawnienia straży pożarnej np. w kwestii nakładania mandatów. M. Bosiek: – Nowelizacja kodeksu wykroczeń przede wszystkim dała więcej uprawnień mandatowych strażakom, rozszerzyła także katalog wykroczeń. Skonkretyzowane zostały wykroczenia dotyczące ochrony przeciwpożarowej, m.in. doprecyzowano, na czym polega utrudnianie działań ratowniczych bądź nieudzielanie pomocy kierującemu działaniami ratowniczymi. Uprawnienia mandatowe strażaków umożliwiają dyscyplinowanie osób, które w sposób jawny nie przestrzegają przepisów przeciwpożarowych lub są winne rażących zaniedbań ochrony przeciwpożarowej. Zmiany te idą w kierunku uzupełnienia zapisów ustawy o ochronie przeciwpożarowej z sierpnia 1991 r., które na właścicieli, zarządców i użytkowników obiektu nakładają obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa wszystkim osobom przebywającym w obiekcie, także w przypadku ewakuacji, a więc zarządca czy właściciel musi zapewnić dojazd do budynku i udzielić wszelkiej pomocy w prowadzeniu akcji ratowniczej. T. Cudowski: – Mówiliśmy o przeszłości i teraźniejszości środków ochrony przeciwpożarowej, a jak panowie widzą przyszłość tej dziedziny? W jakim kierunku rozwinie się prawo i technika? M. Bosiek: – Mówiliśmy sporo o – zakładanych z własnej woli – czujkach przeciwpożarowych. Sądzę, że w stosunkowo niedalekiej przyszłości mogą stać się one obowiązkowym wyposażeniem lokali mieszkalnych. W takiej sytuacji wspólnota miałaby znacznie większy wpływ na poziom bezpieczeństwa w poszczególnych lokalach. Podobnie rzecz ma się w przypadku drzwi odporności ogniowej montowanych w wejściach do mieszkań – obecnie nie są one wymagane przepisami, ale w wielu nowych budynkach wstawia się je standardowo. P. Stępień: – W przyszłości widzę dużą szanse dla działalności firm ubezpieczeniowych. W tej chwili firmy te nie wymagają żadnych zabezpieczeń przeciwpożarowych przy sporządzaniu polis na ubezpieczenia mieszkań prywatnych, a mieszkańcy z tytułu posiadania takich zabezpieczeń nie mogą liczyć na żadne zniżki. Choć wydaje się, że i jedni, i drudzy powinni być zainteresowani uregulowaniem tej kwestii, bo analogiczny mechanizm działa choćby w przypadku ubezpieczeń samochodowych – im więcej zabezpieczeń, tym składka AC niższa. Można przypuszczać, że firmy ubezpieczeniowe w Polsce nie mają interesu w tym, by udzielać zniżek za ubezpieczenia mieszkań, choć na Zachodzie ten system się sprawdza. T. Cudowski: – Czas naszego spotkania dobiegł końca, choć oczywiście nie udało nam się porozmawiać o wszystkich aspektach bezpieczeństwa przeciwpożarowego. Z panów pomocą nadrobimy te zaległości w tekstach publikowanych na łamach „Wspólnoty Mieszkaniowej”. Dziękuję za spotkanie i do zobaczenia!
Notował: Tomasz Cudowski |
Goście serwisu
![]() | Dzisiaj | 73 |
![]() | Ubiegły tydzień | 3943 |
![]() | Ubiegły miesiąc | 22395 |
![]() | Od 03.2011 | 336315 |
Konferencje
REGIONALNE SEMINARIA DLA ZARZĄDCÓW I ZARZĄDÓW WSPÓLNOT MIESZKANIOWYCH 2012!
Szkolenia
Jedna z najbogatszych ofert szkoleniowych dla zarządców!
Książki
Polecamy fachowe książki Municipium SA dotyczące zarządzania nieruchomościami.





