Dyżury redakcyjne
W środy w godz. 16.30-18.00 nasi eksperci udzielają przez telefon bezpłatnych porad związanych z zarządzaniem nieruchomościami.
W maju dyżurują:
9 i 23.05. – Jerzy Lubomirski,
16.05. – Waldemar Wasik,
30.05. – Michał Czapliński.
Tel. (22) 628 77 68
Pytanie do eksperta
|
Odpowiedź na Państwa pytanie zostanie umieszczona na łamach miesięcznika. |
Forum
| Puls wspólnot |
| Poniedziałek, 02. Styczeń 2012 00:00 | |||
|
Na północy bez zmian Mieszkańcy bloku przy ul. Dworcowej w Olsztynie podzielili się na dwie frakcje: zmotoryzowaną i pieszą, które nieustannie ze sobą walczą o parkowanie w uliczce pod blokiem. Ulica, owszem, jest wąska, ale ustawione równym rządkiem auta nie utrudniają ruchu, a posiadacze czterech kółek (głownie starsi, bo tych jest tutaj wielu) chwalą sobie bliskość samochodu. Najpierw frakcja piesza, która ma we wspólnocie większość, przegłosowała ustawienie płotków, które miały uchronić mieszkańców przed widokiem blaszanych pudeł pod oknami, a trawniki przed rozjeżdżaniem. I na jezdni wzdłuż krawężnika stanęły żółte zapory. Zmotoryzowani przypuścili kontratak, w efekcie Zarząd Zieleni Miejskiej, właściciel terenu, wezwał wspólnotę do zlikwidowania barierek albo przynajmniej do usunięcia ich z jezdni. Ale wspólnota była twarda – nie tylko zignorowała wezwanie, ale złożyła wniosek o ustawienie w uliczce znaku zakazu zatrzymywania. Odpowiednia komisja wniosek zaakceptowała i znak stanął, przez co zmotoryzowani muszą albo parkować kilkaset metrów od bloku, albo łamać zakaz. Na bezprawie natychmiast reaguje stronnictwo piesze, dzwoniąc po straż miejską. Strażnicy przyjeżdżają i jedynie pouczają, bo nieoficjalnie przyznają, że także ich zdaniem zakaz jest bez sensu. Szans na rozejm w wojnie domowej na razie nie widać. (Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn)
Flaga w prezencie od gminy Prawie 300 flag odebrali od gminy w tym roku mieszkańcy pięciotysięcznych Ornontowic. Trzy lata temu wójt postanowił za darmo rozdawać biało-czerwone chorągwie przed Świętem Niepodległości, a mieszkańcy ochoczo podchwycili pomysł. Akcja ponawiana jest co roku i cieszy się niezmienną popularnością – w tym roku mieszkańcy dzwonili nawet z prośbą o rezerwację, jednak urzędnicy uspokajali, że starczy dla każdego. Gmina zamawia flagi z drzewcami na bieżąco w gliwickiej szwalni. Komplet kosztuje 15 zł, a jedynym warunkiem jego odebrania jest podpisanie zobowiązania, że będzie się wywieszało flagę podczas świąt narodowych. Akcją są objęte osoby prywatne, ale także wspólnoty i budynki komunalne. (Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice)
Reklama wygrała z urzędem, ale przegrała z czasem Od kilku lat warszawskie władze miejskie i konserwatorskie walczą z reklamami wielkoformatowymi na Trakcie Królewskim. Walka była skuteczna, bo jedna po drugiej wielkie płachty znikały – z placu Zamkowego, ronda de Gaulle'a, Alej Ujazdowskich... Najdłużej ostał się billboard przy Nowym Świecie 63. Budynkiem zarządza wspólnota, którą tworzy łącznie pięć domów o numerach od 55 do 63. Budynki wymagają remontów, jednak numery 61 i 63 nie są wpisane do rejestru zabytków, więc nie mogły skorzystać z 200 tys. zł. dotacji remontowej konserwatora zabytków. Na ich remont zarabiała reklama. Stołeczna konserwator zabytków uznała, że płachta nie pasuje do chronionych założeń urbanistycznych Traktu Królewskiego i nakazała jej demontaż. Jednak wspólnota odwołała się do generalnego konserwatora zabytków w Ministerstwie Kultury, a on uznał jej racje – ochrona dotyczy bowiem tylko ul. Nowy Świat, zatem elewacja od strony ul. Świętokrzyskiej już jej nie podlega. Demontaż reklamy nakazał także nadzór budowlany, który uznał, że płachta wisi nielegalnie i zasłania okna mieszkań. I tę decyzję wspólnota zaskarżyła. Ale zanim machina urzędnicza zadziałała, problem rozwiązał się sam – z końcem roku wygasła umowa na ekspozycję reklamy i ta znikła. (Źródło: Gazeta Wyborcza Warszawa)
Zieleń nie zawsze mile widziana W trakcie remontu łódzkiej kamienicy przy pl. Wolności jej elewacja pokryła się jaskrawym zielonym kolorem. Mieszkańcy i przechodnie są zszokowani, bo pstrokata kolorystyka nie pasuje do sąsiedztwa – okoliczne kamienice, także wyremontowane, zachowały oryginalną, szarą barwę. Zaskoczenie wszystkich było jeszcze większe, gdy okazało się, że budynkiem zarządza spółka komunalna, która nie uzgodniła koloru ani z wojewódzkim, ani z miejskim konserwatorem zabytków. A powinna, bo plac Wolności w całości jest wpisany do rejestru zabytków. (Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź)
Gdy główny właściciel nie płaci Wspólnota mieszkaniowa z warszawskiej Tamki walczy z właścicielem 70 proc. lokali, który przestał regulować swoje zobowiązania. Prywatna firma kupiła od spadkobierczyni dawnych właścicieli budynku udziały w 14 lokalach mieszkalnych i 4 użytkowych, które wynajmuje najemcom. Do wspólnoty należą także właściciele 8 innych mieszkań. Spółka pobiera od swoich najemców czynsz oraz należności za media i koszty utrzymania części wspólnych, ale do kasy wspólnoty nie wpłaca, przez co zadłużenie społeczności wobec SPEC, MPWiK i MPO niebezpiecznie urosło. Zdaniem radcy prawnego spółki, przedstawione przez zarząd wspólnoty koszty zarządu nieruchomością wspólną są zbyt wysokie, a wspólnota nie chce przedstawić ich kalkulacji. Wspólnota zapewnia, że wszystkie niezbędne dokumenty zostały udostępnione właścicielowi, a żądanie spłaty długu trafiło już do sądu. Jak dotąd, budynek został pozbawiony ciepłej wody, a wspólnota zaapelowała do najemców, by należności za media wpłacali bezpośrednio na konto wspólnoty. (Źródło: Gazeta Wyborcza Warszawa)
Dajmy działać naturze! Olbrzymia, stara topola stoi pomiędzy dwoma blokami przy ul. Rugiańskiej w Szczecinie. Jednym z budynków zarządza ADM, drugim wspólnota, teren z drzewem należy do miasta. Topola przewyższa miejski budynek o sześć metrów, grube korzenie wchodzą w fundamenty, a podczas silnego wiatru gałęzie tłuką o okna i ściany. Co gorsza, drzewo coraz mocniej przechyla się w stronę budynku. Zagrożenie zjednoczyło mieszkańców wspólnotowych i komunalnych – wspólnie wysłali pismo do ADM-u z prośbą o rozwiązanie problemu. Tylko wspólnota dostała odpowiedź, niestety negatywną. Decyzja została uzasadniona tym, że ADM nie przewiduje pielęgnacji drzew zasłaniających światło mieszkańcom, zabieg ten mogą zrobić na swój koszt członkowie wspólnoty. Sprawa wycinki topoli została jednak skierowana do wydziału ochrony środowiska magistratu. Urzędnicy przeprowadzili wizję lokalną i zakwalifikowali drzewo jedynie do zabiegów pielęgnacyjnych. (Źródło: Gazeta Wyborcza Szczecin)
Osobisty strażnik miejski na każdej ulicy Mieszkańcy krakowskiego Starego Miasta zagrozili miastu pozwem zbiorowym, jeśli urzędnicy nie zapewnią im ciszy nocnej. Dla Krakowa, polskiej stolicy turystyki imprezowej, rozbawieni i nietrzeźwi bywalcy klubów to żyła złota, a dla mieszkańców – prawdziwe utrapienie. Jednak krakusi odnieśli na tym polu spory sukces: na ul. Stolarskiej od czwartku do niedzieli dyżuruje stały patrol straży miejskiej, który pilnuje porządku wyłącznie na tej obfitującej w kluby ulicy. Oczywiście podobnych działań zażądali natychmiast od miasta mieszkańcy innych ulic. Straż miejska wyliczyła, że – by sprostać oczekiwaniom w tym względzie – musiałaby zwiększyć swoją liczebność czterokrotnie. A strażnicy spod Wawelu nie próżnują – w ubiegłym roku wystawili ponad 5 tys. mandatów za zakłócanie spokoju publicznego i ponad 18 tys. za picie alkoholu w miejscach publicznych. (Źródło: Metro)
Parking już nie piętrowy Garaże obok bloku przy ul. Sandomierskiej w Szczecinie są wbudowane w skarpę, a ich konstrukcja i usytuowanie sprawiają, że można parkować także na ich dachach. Przez lata z tej możliwości skwapliwie korzystali właściciele aut z pobliskiego bloku, jednak długotrwałe obciążanie dachu sprawiło, że pogorszył się stan techniczny obiektu. Aby zdobyć fundusze na remont, właściciele postanowili zorganizować na swoich dachach płatny parking dla sąsiadów. Niestety, na płacenie nie było chętnych, więc wjazd na dachy został zastawiony barierką. (Źródło: Gazeta Wyborcza Bydgoszcz)
Czarny Wolf niemile widziany Z hukiem otwarto w Warszawie elegancki dom towarowy Wolf Bracka. Na inwestycję od początku niechętnie patrzyli okoliczni mieszkańcy, ale teraz sprawy przybrały jeszcze bardziej dramatyczny obrót. Budynek stanął zaledwie ok. 10 m od sąsiedniego bloku, więc z okien niektórych mieszkań – zamiast panoramy Traktu Królewskiego i pl. Trzech Krzyży – widać teraz jedynie ślepą, wyłożoną czarnym kamieniem elewację, która wielu (głównie starszym) ludziom kojarzy się dość makabrycznie. Ponadto budynek znacznie ogranicza sąsiadom dostęp do światła dziennego – jesienią, nawet w słoneczne dni, światła w niektórych mieszkaniach trzeba zapalać już ok. godz. 13. Jakby tego było mało, mieszkańcy stracili dojazd na do swojego podwórka – o zgodę na przejazd za każdym razem muszą prosić sąsiednią wspólnotę z ul. Nowogrodzkiej. Właściciele mieszkań rozważają złożenie pozwu zbiorowego o odszkodowanie za pogorszenie warunków życia i spadek wartości ich lokali – wcześniej ceny metra kwadratowego w tym budynku sięgały 12 tys. zł, obecne szacunki mówią o 7 tys. (Źródło: Gazeta Wyborcza Warszawa)
opr. Tomasz Cudowski
|
Goście serwisu
![]() | Dzisiaj | 86 |
![]() | Ubiegły tydzień | 4931 |
![]() | Ubiegły miesiąc | 22395 |
![]() | Od 03.2011 | 334106 |
Konferencje
REGIONALNE SEMINARIA DLA ZARZĄDCÓW I ZARZĄDÓW WSPÓLNOT MIESZKANIOWYCH 2012!
Szkolenia
Jedna z najbogatszych ofert szkoleniowych dla zarządców!
Książki
Polecamy fachowe książki Municipium SA dotyczące zarządzania nieruchomościami.





